Szkolnictwo zapewnia bezrobotnych
Nie jest tajemnicą że gros młodych szczególnie, bynajmniej nie jedynie, ludzi jeśli już pracuje to na, tak zwanych - "śmieciowych" umowach, kontraktach. Co z tego że są ambitni, wrażliwi i mają wyższe wykształcenie - bynajmniej bardzo boją się o dzień jutrzejszy. Wszystko przez to że, rynek jest zbyt mało chłonny i słaby, w efekcie 60 procent nowo zatrudnianych młodych ludzi może pracować jedynie w oparciu o umowy tymczasowe. Znawcy, eksperci i badacze przestrzegają że taki stan rzeczy, w dłuższej perspektywie gospodarce naszego kraju służył nie będzie - wręcz przeciwnie, pociągnie za sobą recesję - głęboką recesję. Pracownicy dorywczy, bez stałego etatu, skazani są - de facto, na życie w nieustannej niepewności o byt, bez planów na przyszłość, a to jest wbrew ludzkiej naturze.
Mało tego, tacy ludzie mają zerowe szanse na otrzymanie jakiegokolwiek kredytu, a już na pewno hipotecznego, w związku z tym odkładają oni w nieskończoność założenie własnej rodziny, w rezultacie wciąż mieszkają w domach swoich rodziców. Statystyki są nie ubłagane, już w tej chwili ponad połowa osób bezrobotnych w Polsce - to właśnie, przede wszystkim osoby poniżej 34 roku życia, baaa - Co drugi z owych bezrobotnych nigdy nie pracował ! To tylko udowadnia że na nic się zdaje nawet świetne wykształcenie, choć tym akurat może chwalić się 2,5 raza więcej młodych, pracujących obywateli naszego kraju, aniżeli jeszcze 20 lat temu.
Owszem, duża liczba absolwentów to absolwenci tak zwanych kierunków humanistycznych, a miejsc pracy w tym sektorze nie przybywa - tymczasem fakty są inne. Przyczyną są małe zarobki i brak stabilnych umów o pracę. Praca tymczasowa, owszem jest dobra z punktu widzenia pracodawców, nie czyni im bowiem zobowiązań w przypadku chwilowej recesji nawet, czy braku klientów. Bynajmniej jeśli idzie o planowanie życia pracownika to następstwa są poważne. Jak pokazały ostanie zamieszki w Londynie, te rzeczy powodują i będą powodować frustrację.

