Żywienie dzieciaków
Słuszna skądinąd niegdysiejsza akcja jedz warzywa i owoce, polegająca na tym że gminy zapewniają szkołom codzienne porcje darmowych warzyw i owoców uczniom przestała funkcjonować. Chociaż gdzie niegdzie są jeszcze samotne placówki na tym morzu beznadziei, gdzie akcja wciąż trwa. Wszystko oczywiście rozbija się o pieniądze. Dowodem miernoty w tym względzie jest nieustająca akacja w Polsce "pajacyk" oraz "podziel się posiłkiem". Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to że dożywianiem dzieciaków nie powinny zajmować się jedynie organizacje pozarządowe, ale przede wszystkim samo państwo.
Bez tego szkolnictwo jest czymś bardzo ubogim i dyskomfortowym zwłaszcza jak na sam środek europy w XXI wieku. W Wielkiej Brytanii na ten przykład państwo płaci za posiłki, zaś program owoców i warzyw darmowych nie tylko zapewnia jabłka, marchewki i soki świeże ale rozwija się znacznie bardziej. Na dowód niech posłuży wprowadzenie do jadłospisów owoców Mini - kiwi. Te azjatyckie owoce są zdrowe, słodkie, soczyste a przede wszystkim smakują jak kiwi - które by zjeść nie trzeba obierać ze skórki. Owoce te wprowadzono do menu za sprawą samych rodziców uczniów, oni wciąż narzekali, że ferowane normalne kiwi choć bardzo zdrowe - de facto, jest nazbyt skomplikowane aby zechciały je dzieci zjadać. Sprawę rozwiązało Mini - kiwi, a ściślej - aktinidia ostrolistna, pochodząca z pokrytych dżunglą rejonów Azji.
Interesującym, że nie jest to wcale owoc taki obcy, odkryto go już wcześniej, niemniej owoce oryginalne miały jedną wadę - gniły na potęgę podczas transportowania do docelowego kraju, bynajmniej nieznośny feler rozwiązali naukowcy z Nowej Zelandii. Zdołali oni stworzyć bardziej wydajną i przydatną krzyżówkę, jest ona znacznie wytrzymalsza na warunki transportu, a przy okazji również znacznie szybciej dojrzewa. Dietetycy szkolni są wniebowzięci, owoce mini - kiwi to wyśmienity sposób by zachęcić dzieciaki zdrowym i sensownym odżywianiem się, na co dzień.

